Dzień jak zwykle... Zaganianie jelonków.
- Jest coś jeszcze do roboty?- zapytałem gdy skończyłem pomagać szczurzym przyjaciołom.
Tadeusz rozejrzał się i powiedział:
- Nie, stary dzięki za pomoc
- Nie jestem znowu aż taki stary... W porównaniu do ciebie...
Zaczęliśmy się śmiać. Nawet mały Waleriusz, który tak bardzo lubił przygryzać mi uszy.
Już się przyzwyczaiłem.
Latający szczur- nie mowa uśmiechnął się do mnie i pogłaskał Waleriusza.
- Wiesz co ci powiem, e... Zeg? Dobrze mówię?- zapytał Tadeusz.
- Tak, Zeg- odpowiedziałem.
- No... Ten szczur to cię chyba polubił i to bardzo. Za każdym razem gdy
idziesz do jaskini on ucieka. Nie wiem czy nie usłyszałeś nas jak
wkradliśmy ci się do jaskini gdy spałeś i wzięliśmy Walerego?
- Nieee.... Jakoś sobie nie przypominam. A było coś takiego?- zapytałem.
Zanim Tadeusz zdążył odpowiedzieć. Latający szczur wziął Waleriusza z
mojej głowy i pofrunął przed mój nos. Uśmiechnął się i położył małego
szczura na nosi mi.
Szczur pogłaskał Walerego i mnie podrapał za uchem.
- Ee... Tak, taka sytuacja się zdażyła a nawet to dobrze, że nie pamiętasz- odpowiedział Tadeusz.
Waleriusz patrzył mi się w oczy swoimi dużymi czarnymi oczami. Zaczął
się miziać do mojego nosa i wydawać jego dżwięki zachwytu:
- Łaaaaaaaaaaaaaaaa... Ułaaaaaaaa
- O wiataj- powiedział z zaskoczenia Kot.
- Hej Kocie- uśmiechnąłem się do przyjaciela.
- A właśnie... Nikt ci nie mówił, że szczur zamieszka z tobą?- zapytał kot.
No nie... On ze mną?
- Nie...- odpowiedziałem.
- To ci mówię- odpowiedział kot i szeroko wyszczerzył się.
Latający szczur otarł łzę i ucałował malutką główkę Waleriusza.
Nawet Tadeusz się wzruszył i powiedział do kota ale patrząc na mnie:
- Myślałem, że o tym zapomnisz, Kocie.
- A tam... Nie chce mi się znów uganiać za tym małym szczurzyskiem kilometry, Tadeuszu- odpowiedział kot.
No i pożegnałem się z przyjaciółmi w łzach szczęścia. wróciliśmy z Waleriuszem do domu.
THE HAPPY END
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz