-No.. dobra... -powiedziałam dalej trochę wystraszona.
-Nie bój się. -zaśmiał się radośnie basior. Sojrzałam na niego. Oczy wyrażały radość, ale zauważyłam, że jest trochę smutny. Nie mówiłam już nic. Wiedziałam, że nie jestem w tej przeszłości sama, a jednak czułam się potwornie przybita. Inna ja leżała i chyba spała. Musiałam przyznać, że wyglądałam słodko. Taki mały słodki szczeniaczek... Nagle przyleciał mały Red i zaczął krzyczeć żebym wstała. Widziałam jak "ja" biegłam w stronę jaskini rodziców.
-Niee... -szepnęłam prawdziwa ja do Exel'a. Wiedziałam co się teraz wydarzy.
-Czemu? Wyglądasz słodko. -szepnął. Zamknęłam oczy. Chciało mi się płakać. Na nowo zobaczyłam matkę, ojca, siostry i brata... To był dla mnie szok. Słyszałam krzyki, jęki, wycie... Otworzyłam oczy. Właśnie był moment gdy człowiek zabijał matkę, a ona wydusiła ostatnie słowo. Mała Ja uciekała a mi wyruszyliśmy za nią.
-Nie wiedziałem... -zaczął Ex. Widziałam, że mi współczuje.
-To nic takiego... -spojrzałam na niego i zobaczyłam, że chce coś powiedzieć -Nie mówmy o tym okej? -szybko dodałam.
-Okej... -szliśmy za mną w milczeniu. Zobaczyliśmy jak jakiś cały czarny basior za nią idzie. Po chwili jednak odpuścił. Oboje spojrzeliśmy na siebie trochę zdziwieni. Jeszcze czasem widać było że mnie śledził, ale potem całkowicie odpuścił.
-Tu się nic nie wydarzy. -szybko podsumowałam moją wędrówkę.
-Przewinę czas do...
-Do mojego przybycia do watahy. -dokończyłam za niego. To właśnie tam zaczęły się moje kłopoty. Kazał mi zamknąć oczy. Wtuliłam się w niego mocno. Po krótkiej chwili szepnął mi do ucha:
-Już. Możesz otworzyć oczy. -zrobiłam to co powiedział. Zobaczyłam jeszcze dawnego Sillena i mnie. Potem widziałam wszystko co robiłam jeszcze nie tak dawno. Ex słyszał wszystko co mówiłam. Kompletnie straciłam rachubę czasu. W końcu doszliśmy do momentu gdy leżałam w swojej jaskini i przyleciał... Hiron.
-To wtedy gdy mnie... porwał. -niepotrzebnie wytłumaczyłam Exelowi. Przecież widział. Jako odpowiedź usłyszałam "yhm.". Nagle znaleźliśmy się w tej jaskini. Całej ciemnej, strasznej, mokrej.
-Ja? Tak szybko? -spytałam i spojrzałam na Exel'a. Musiałam przyznać, że basior miał świetną rachubę czasu. Zaśmiałam się w duchu z mojego własnego żaru. W ciemnościach obok Hirona stał jeszcze ktoś. Miał czarną sierść potężne skrzydła. Cały był potężny. Większy od Hirona (a Hiron jest... spory). Oczy świeciły się na czerwono. Przeszedł mnie dreszcz. Słyszałam co mówił. Powiedział Hironowi tą wersje, którą ja słyszałam. Przynajmniej wiem, że Hiron nie kłamał. Kazał jednak odejść mu na chwilę i zostałam tylko nieprzytomna ja i ... ten czarny wilk. Podeszłam bliżej. Stałam teraz naprzeciw niego i nad leżącą mną.
-To twój koniec Misia. -po tych słowach wiedziałam kto to jest. Rozryczałam się podbiegłam do Exel'a.
-Wiesz kto to... -szepnął i mocno mnie przytulił.
-Y..hym... To... mój... -przestałam by zaczerpnąć powietrza.
-Twój? -zapytał zniecierpliwiony.
-Mój... Ojciec! -krzyknęłam i jeszcze bardziej się rozryczałam.
-Ale twojego ojca... zabili. -stwierdził delikatnie.
-Zabili mojego ojczyma. Biologiczny uciekł, gdy dowiedział się, że mama urodziła białą waderę!
-Nie rozumiem... Dlaczego?-usiadł. Widziałam jak zaczął się zastanawiać.
- Powiedział, że matka go na pewno zdradziła, bo i on i matka byli czarni. Rodzeństwo też było czarne... Tylko nie ja... Tylko on mówił do mnie "Misia", ale zawsze mnie gryzł i nigdy nie chciał mnie dopuścić do żarcia. Potem uciekł.-wiedziałam teraz już wszystko. Ex mocno mnie przytulił.
-Wracamy do domu... Trzeba coś z nim zrobić. -powiedział.
(Exel? No więc jak wygląda powrót do domu? I co kurczę robimy? :D Teraz ty się wysil XD Bo ja sierota już nie mam pomysły >.< hyh)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz