*Następnego dnia*
Obudziłam się pierwsza, ale zaraz po mnie Sill, na powitanie dałam mu całusa. Od razu na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wyszliśmy z jaskini, a zza drzew promienie słońca padły na nasze twarze. Będzie piękny dzień. Poszliśmy, żeby coś upolować, ale nagle brzuch mnie rozbolał, że aż upadłam. Sill się wystraszył i pobiegł po pomoc. Wrócił z Anishą, która oznajmiła, że rodzę. Zabrano mnie do jaskini oraz wezwano do pomocy Tashę. Podczas porody były jakieś problemy, ale Tasha im zapobiegła. Czułam okropny ból, a na dodatek Sill nie mógł być przy mnie. Trwało to z trzy-cztery godziny. Anisha wyszła na dwór i wezwała do mnie Sillena. Byłam strasznie wykończona, ale koło mnie leżały dwa nasze skarby.
- Mamy córkę i synka - powiedziałam słabym głosem.
Sill położył się koło mnie i posłał mi promienny uśmiech
- Mam imię dla dziewczynki ukochany. Jest to Rosa Negre - powiedziałam i po tym położyłam łeb na łapach...
- Ładne imię i pasuje. Dla chłopca niech będzie Ridian - oznajmił mój mąż
Piękne imiona wybraliśmy naszym dzieciom. Mówiąc szczerze ciężko mi się trochę oddychało, ale to chyba normalne po porodzie, prawda? Spojrzałam na nasze dzieci i się uśmiechnęłam....
<Siill?? Problemy poporodowe xD>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz