sobota, 14 lutego 2015

Od Nehariki do Sillena

Odwzajemniłam uśmiech Sillena, ale nadal czułam się zmęczona poprzednim wydarzeniem, więc znowu usnęłam. Miałam nadzieję, że nienarodzonym wilczętom nic się nie stało.. Obudziłam się dopiero po południu tegoż samego dnia, ale nie czułam już zmęczenia. Sillena leżał koło mnie, a gdy poczuł, że się obudziłam i podniosłam to on też wstał i mnie delikatnie pocałował. Spojrzałam w jego oczy i się uśmiechnęłam.
- Może się przejdziemy? - spytałam, gdyż nie chciałam całego dnia spędzić w jaskini
Sill zgodził się i wyszliśmy na zewnątrz. W moją twarz uderzył przyjemny podmuch wiatru i do naszych uszu doszły piękne śpiewy ptaków. Bałam się tego, czym mogę zapłacić, ale nie byłam pewna co to może być...Na razie nie chciałam o tym myśleć ... Spacerowaliśmy w ciszy, spojrzałam ukosem na mego ukochanego. Wyglądał na smutnego
- Kochanie, czy coś się stało??

<Sillen? O co chodzi??>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma