niedziela, 8 lutego 2015

Od Zeg'a do Tashy

Wadera dała mi całusa w policzek... Poczułem w tym miejscu ciepło, które stopniowo rozgrzało mnie od środka.
- Zaczekaj... Albo nie... idź- powiedziałem.
O kurde, po co ja to wołałem! Spaliłem się ze wstydu. Ach...!!! Spaliłem! Mam już dość ognia na dziś. Waleriusz usnął na mojej głowie.
Nie mieliśmy gdzie mieszkać... Bezdomni, no po prostu bezdomni.
Usnęliśmy na polanie w świetle księżyca.

*Poranek*

Wstało słońce. Przypomniałem sobie wczorajszą historię... Ech...
Zrobiłem się głodny. W oddali zobaczyłem królika.
- Poczekaj Waleriuszu...- powiedziałem do szczura.
Po cichu zacząłem skradać się do królika. I...
B U M
- Ej!!!
To była... Tasha!!!
Najwyraźniej oboje polowaliśmy na tego samego zwierza.
- Nic ci się nie stało? Znowu... To moja wina...- przepraszam.
Była smutna... Tak samo jak ja.
A królik nam uciekł... -_-
- No fajnie... Śniadanie ci uciekło- powiedziała.
- To tylko królik... Nic więcej- odpowiedziałem.
Popatrzyła na mnie smutno. Wiedziałem, że chodzi jej o wczoraj.
- Nic się nie stało... -uśmiechnąłem się po raz pierwszy od wczoraj.
Wadera była trochę nie pewna. Popatrzyłem jej prosto w oczy... Serce załomotało mi szybciej... Przytuliłem ją mocno... Jak najmocniej potrafiłem. Pocałowałem ją. Nie wyrywała się...

<Tasha??? ♫>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma