niedziela, 8 lutego 2015

Od Exel'a do Larisy

Wow, jestem kochany. Dumnie się uśmiechnąłem. Tak! Mam waderę.
- Mam nadzieję, że dzisiejszym dniem już nie będziesz się przejmować, hmm?- rzekłem.
- Dopiero się zaczął. Jak już to wczorajszym nie będę się przejmowała- odpowiedziała.
No tak, było już po północy. A księżyc w pełni...
- Własny księżc,nie prawdaż?-spytałem.
- Yhm... Taki duży, i w pełni- ezekła zauroczona.
Zawyłem do księżyca, wadera zaraz za mną. Po chwili odpowiedziało nam jeszcze kilka innych wilków. I tak sobie wyliśmy parę minutek.
Mruknąłem cicho z zadowolenia. Szturchnąłem swoim nos jej głowę. I potem mój łeb ocierał się o jej.
Z nieba zaczęły spadać gwiazdy. Swoją głowę miała opartą o mnie. Spojrzałem na nią. Oczy jej się powoli kleiły ale wciąż była uśmiechnięta. Dobrze się czułem z tym, że chodź na chwilę zapomniała o wczorajszym dniu. Chodź nie do końca nie wiem, co się tam wydarzyło. Eh...Kiedyś się w czasie cofiemy i zobaczymy.
Wadera już spała. Lecz wciąż była uśmiechnięta.
- Ty też jesteś kochana, i to nie tylko po przyjacielsku- szepnąłwm.
Nie wiem czy to słyszała. Po cichu podleciał do nas ognik. Miał ze sobą kosz płatków róż. Poprosiłem go by rozsyłał je obok. Potem przeniósł Larisę na posłanie z płatków róż. Położyłem się obok niej, połyżem swój łeb na jej i zasnęliśmy. A Ognik zasnął tuż obok przykrywając nas swym skrzydłem. A na rano idziemy na polowaie. No i różaną herbatę trzeba wyciągnąć od Servana. A tu nagle... Wiatr przyniósł nam małą paczuszkę. Przywiałi ją pod sam mój nos. Sama się otworzyła a w spśrodku było kilka torebek różanej herbaty, a do tego kilka róż z listem o treści: ,,Servan, powodzenia Exel. P.S nie żyjesz XD Moje biedne róże, nie zawiedź tej wadery.".
Uśmiechnąłem się. Nie zawiodę. Porwałem jedną różę z paczuszki i wsadziłem waderze za ucho. Wróciłem do swojej wcześniejszej pozycji i przed snem powiedziałem:
- Ty też jesteś kochana, nie tylko tak po przyjacielski.

<Larisa? A jak nam ranek minął ^^>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma