Było ciepło i wygodnie. Długo nie mogłam usnąć. Po pewnym czasie oczy jednak same mi się kleiły. Starałam się nie myśleć o tym co było i co będzie tylko o tym co jest.
*rankiem*
Otworzyłam oczy. Słońce już powoli wstawało. Dzień zapowiadał się na bardzo ładny. Nigdzie nie było Exel'a. Trochę mnie to zaniepokoiło. Spojrzałam za siebie. Na całe szczęście był ze mną Ognik. Nagle zobaczyłam coś w górze. Smok stanął przede mną gotów mnie bronić. Muszę przyznać, że to było słodkie. Po chwili zobaczyłam, że był to mój Hiron. Zaraz gdy wylądował rzuciłam się na niego. Odwzajemnił uścisk.
-Mam Ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. -mówił cicho i powoli. Wyglądał jakby wiedział, że ktoś nas śledzi. -Twój były się zbliża.
-To nie mój były... To mój ojciec. -odszepnęłam. Był bardzo zdziwiony. -Później Ci wszystko wytłumaczę. -dodałam. Siedziałam wtulona w białego wilka gdy zobaczyłam Exel'a.
-Cześć. -wycedził Hiron nawet na niego nie patrząc. Czyżby mu nie ufał? Mój biedny, kochany Hiron.
-Hej. -odpowiedział zaskoczony Ex. Wczoraj przecież jeszcze Hiron był wobec niego taki miły. Nie dziwiłam się co do jego zaskoczenia.
-Gdzie byłeś? -powoli wygramoliłam się ze skrzydeł białego basiora. Uśmiechnęłam się niepewnie w stronę Exel'a.
-Poszedłem po coś do jedzenia. -nawet nie zauważyłam kiedy przyniósł dwa wielkie króle. Hiron stwierdził, że jest pojedzony, a ja z Ognikiem i Exel'em zjedliśmy dwa króliki.
-Mój ojciec tu... leci. -powiedziałam żałośnie. Nagle stało się... ciemno. Spojrzałam w górę i zobaczyłam.... Lerisona. Mój wredny ojciec. Dlaczego właśnie ja musiałam mieć podobne do niego imię?
-Moja mała Misia. -uśmiechnął się, a jego oczy zaczęły świecić jeszcze mocniej.
-Zostaw ją! -krzyknęli oboje Hiron z Exel'em. Ojciec jednym podmuchem wywrócił oboje basiorów. Ognik dalej stał. Był kilkanaście razy większy i silniejszy. Był moją ostatnią nadzieją(nie to, że nie wierzyłam w umiejętności basiorów...). Rzucił sie na ojca. Okazło się, że ten nawet się nie bronił. Czyżby wiedział o mich słabościach? Może on... mnie śledził? Ex i Hiron podbiegli do olbrzyma. JA powoli też się zbliżyłam.
-Dlaczego? -spytałam, a po policzku spłynęła mi łza. -Zawsze myślałeś, że mama Cię zdradziła a mnie traktowałeś jak śmiecia.
-To co? Ty jesteś niczym. -zaśmiał się. Pomimo starych lat dalej trzymał się dość dobrze.
-Przynajmniej ten śmieć ma przyjaciół. -uśmiechnęłam się. Hiron już wymierzył swoje skrzydło pokryte toksynami w stronę Lerisona gdy ja nie wytrzymałam.
-Nie! -krzyknęłam.
-Wiedziałem, że nie pozwolisz mi zginąć. -zaczął się śmiać. To był okropny śmiech.
-Zabić nie, ale... Zostaniesz skazany na wieczne tortury. Ponieważ jesteś pół nieśmiertelny przywiążemy Cię na odludziu do pnia i tam codziennie orzeł będzie wydziobywać Ci kawałek wątroby. -rzekłam spokojnie. Ex wysłał mi zadowolone spojrzenie, a Hiron był zniesmaczony. Chciał by mój ociec zginął. Miał rację, ale ja nie potrafiłam.
(Ex? Wreszcie xD)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz