sobota, 7 lutego 2015

Od Larisy do Exel'a

Uśmiechnęłam się. Chciałam zachować powagę, ale nie potrafiłam.
-Mam być szczera? -z trudem powstrzymywałam uśmiech. Dawno nie byłam uśmiechnięta. Przez kilka poprzednich dni wciąż miałam kłopoty.
-No jasne. -zaśmiał się. Sama byłam zdziwiona, że tak szybko dałam się... zaczarować. A może on mnie otruł albo coś było w tych różach?
-Nie. Jesteś okrutny. -spojrzałam na nim gniewnym wzrokiem. Cudem powstrzymywałam się od śmiechu. Basior spojrzał na mnie. Zauważyłam, że jest trochę zdziwiony.
-Hm... A czemu tak? -spytał po chwili. Byłam w pełni przygotowana na to pytanie.
-Bo jesteś kochany. -zaczęłam się śmiać. -Oczywiście tak po przyjacielsku. -dodałam pospiesznie.Trochę się bałam mówić w prost o swoich uczuciach. Zawsze byłam sama i zawsze było mi dobrze. Dlaczego nagle ma się to zmieniać? Zaczęłam intensywnie myśleć o Hironie. Tęskniłam za nim. Sama nie wiedziałam czemu.
-Bardzo mnie to cieszy. -szturchnął mnie w lewy bok. Spojrzałam na niego.
-Jak myślisz... Jestem aż taka..... -zamyśliłam się. Szukałam teraz odpowiedniego słowa- zła, żeby mnie zabijać?
-Tak. -stwierdził szybko basior. Czułam się przy nim tak... dobrze. Naturalnie i swobodnie.
-Ja pytam serio... -pisknęłam i spuściłam wzrok.
-No jasne, że nie. Skąd to pytanie? -popatrzył się na mnie jak na wariatkę. Miałam powody do tego pytania, ale bałam się mu o tym powiedzieć. Cały ten Hiron, Red i w ogólę...
-Jakoś tak... -uśmiechnęłam się sama do siebie w przekonaniu, że jednak będzie wszystko dobrze.

(Ex? :) Znów krótkie, ale oczy mi się już kleją xD )

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma