niedziela, 8 lutego 2015

Od Anishy do Sanny

Co prawda o niego i nie o niego chodziło. Ten brązowy basior był jej bratem, ale jak mam jej to powiedzieć? Sanna była niecierpliwa moim zwlekaniem z odpowiedzią
- Powiedz wreszcie Anisho czy to on?
Spojrzałam w oczy wadery, a potem znowu skierowałam je w stronę basiora i wadery, która za nim biegła. Nagle zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w głos przodków
~Nie mów jej~Powiedz prawdę Sannie, niech nie cierpi~To wyrocznie, powinna sama wiedzieć~Posłuchaj głosu serca Anisho~
Ich słowa i zdania były tak różne, że nie mogłam na nich liczyć. Spojrzałam na nią i rzekłam zagadkowym głosem
- Oto pierwsza lekcja twoja jako wyroczni. Niech ci przodkowie powiedzą czy to on
Sanna zamknęła niepewnie oczy. Widać, że nigdy nie próbowała swoich zdolności jako wyrocznia.
Czekałam dość długo, aż nagle Sanna wybuchła okrzykiem radośni i rzekła
- Duchy mówią,że to on
- Sanno, zaczekaj... - nie zdążyłam dokończyć gdyż Sanna pobiegła w stronę basiora
Musi się jednak bardzo wiele nauczyć. Posłuchała tylko jednego głosu ducha, a inne zignorowała. Będzie tego żałować, ale widać,że tak miało być. Niech się dzieje wola przodków i twoja Matko Wilczyco! Spojrzałam za oddalającą się waderą i posmutniałam. Odeszłam wolnym krokiem i rozmyślając jak to może się skończyć. Basior, który był dla niej przeznaczony nie jest brązowy, gdyż duchy jak na razie nie chcą mi pokazać jego koloru sierści...
<Sanna? Jednak będzie afera .... Tak chcieli przodkowie.... >

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma