- Ale pod gołym niebem czy pod namiotami?- zapytałem.
I to i to mi odpowiadało.
- Pod gołym niebem będzie romantyczniej...- rzekła patrząc mi prosto w oczy.
- Okej...- powiedziałem.
Najpierw znaleźliśmy idealne miejsce na małe ognisko. Wyplewiła tam
Tasha trawę (XD) by się nie podpaliła. Ja ułożyłem krąg z kamieni w
ziemi. Przynieśliśmy gałęzie.
- Hmm... Fajnie- powiedziałem przynosząc stos patyków.
Ułożyłem z niego watrę.
- Teraz tylko trzeba to zapalić, chyba, no nie?- zapytała Tasha patrząc z oddali jak pracuję.
Uśmiechnąłem się do niej.
Położyłem na ziemi kawałek trawy, którą wcześniej wyplewiła Tasha. potem
położyłem tam jakiś kamień i zacząłem drugim kamieniem tworzyć iskry.
po kilkunastu próbach w końcu się trawa chwyciła. To ją Przesunąłem
delikatnie do środka naszej watry (wcześniej napchaliśmy tam liści by
się lepiej chwyciło). Liście się momentalnie chwyciły podpalając
gałęzie. Zrobiło się jaśniej... I cieplej.
- To dla Ciebie- powiedziałem i podałem waderze chustę. Była zielona a
na niej, razem z moim szczurem wyszyłem wcześniej brązowy pasek którym
obramowaliśmy chustę. Z tyłu wyszyliśmy serce.
Przyjęła to. Podałem jej jeszcze takie coś,na którym kiedyś wystrugałem (przy pomocy Walerego ) lilię.
- Lilia symbolizuje taką... taką nie wiem jak to ująć. Królewskość?
wyższość? No coś w tym rodzaju. Jest małym kompasem- powiedziałem
związując jej to na chustę.
Uśmiechnęła się do mnie. pocałowała mnie ^^^
Odwzajemniłem jej to.
- ładnie w niej wyglądasz- powiedziałem.
<Tasha? Napisz coś a ja potem zakończę naszą LEGENDĘ XD >
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz