Obudziłam się. Nade mną stał jakiś potwór nie zdążyłam zobaczyć co to
gdy przybiegł Luke'y i zabił to. Byłam w wielkim szoku, nie potrafiłam
zebrać myśli. Luke'y przytulił mnie, lecz naglę oderwał się ode mnie i
popatrzył na mnie zawstydzonym wzrokiem.
-Może teraz wybierzemy się na polanę?- zapytał
Przytaknęłam. Jakiś dziwny głos w mojej głowie mówił mi żebym mu
powiedziała że go kocham, ale ja nie potrafiłam, nie wiem czemu.
Gdy szliśmy nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa, zresztą ona też.
Na polanie usiedliśmy obok siebie patrząc na wschodzące słońce.
-Luke'y chce ci coś powiedzieć, bo ja - nie zdążyłam dokończyć.
- Nie to ja muszę ci coś powiedzieć...
Luke??
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz