Sprawa zrobiła się jeszcze poważniejsza.
- Nie masz się czego bać. Ja cię obronię choćby nie wiem co się działo....- pocieszyłem ją.
- Ale on i tak ,przyjdzie, zabije mnie i...
- DOSYĆ!!!!!!- warknąłem na nią.
Popatrzyła nam mnie gniewnie a zarazem była wystraszona...
- Przepraszam... Jestem optymistą, zazwyczaj i nie lubię takich rzeczy słuchać... Będzie dobrze- powiedziałem spokojniej.
Mam tylko nadzieję, że to nie nadejdzie tej nocy- pomyślałem ale nie powiedziałem jej tego.
- A tak przy okazji... Muszę ci powiedzieć, że odkryłem w sobie nową moc!- zmieniłem temat uśmiechając się.
- Jaką?- zapytała.
- Potrafię się porozumiewać telepatycznie, na razie tyle- odpowiedziałem
jej i dodałem- a nie... jeszcze przenoszę różne przedmioty za pomocą
swych myśli.
Zademonstrowałem jej to. Podniosłem jakąś paczkę której ona nie
zauważyła. Jednym ruchem sama się rozpadła tworząc deszcze serc i
płatków róż.
- Ogniku!- krzyknąłem.
Ognik przyszedł.
- dziękuję ci... Jesteś świetnym przyjacielem, ale popilnuj dziś tej jaskini, dobrze?- poprosiłem smoka.
Zgodził się. Rozpalił jeszcze małe ognisko i myśmy zasnęli jak ostatnio- tylko bez ognika.
<Larisa?????>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz