niedziela, 8 lutego 2015

Od Zeg'a do Tashy

Podróż mijała wspaniale. Dawno się już tak nie uśmiałem. Byłem zadowolony, i to bardzo. Nowe znajomości sprawiają mi bardzo dużo przyjemności. Mam nadzieję tylko, że szczur trzyma się dobrze...
Nagle wadera rzuciła jakiś genialny dowcip. Obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. Ciężko mi było się powstrzymać- otarłem swój łeb o jej. Mam nadzieję, że nie zrozumiała mnie źle.
W oddali zobaczyliśmy jakiegoś wilka. Ale tak dosłownie w oddali. Sylwetka była znajoma... Nie! To nie możliwe!
- Musimy się gdzieś ukryć, Tasha- rzekłem do niej.
Wadera wyglądała na zakłopotaną.
- po co? - zapytała.
- Idzie moja była znajoma. Nie chce by mnie widziała- odparłem.
Tasa poaptzryła n mnie podejrzliwie.
- No, potem ci opowiem szczegóły. Teraz musimy gdzieś znikać. Byle szybko.
- Hej Zeg! Zaczekaj! - krzyknęła w oddali wadera.
Na szczęście towarzysz Tashy był czujny. Biegł w stronę wołającej afery i specjalnie się z nią zderzył. W tym momencie, nawet nie zauważyliśmy, Waleriusz przeszedł z nosa kota na głowę wadera.
Ta coś tam powiedziała owemu kotu i kot odbiegł, a wadera biegła dalej. Myśmy stali i czekali co ona zrobi, jak głupi!
- Ałaaaaaaaaa!- zawyła z bólu.
- Waleriusz!- wykrzyknęliśmy oboje.
Nie odwarzyłem się pobiec w stronę wadera z Walerym. Tasha także stała i nic nie robiła.
Kot Tashy znów wkroczył do akchi: podbiegł, porwał szczura i biegł do nas. Waleriusz piskał na waderę. Ta ponownie widząc szczura zqiała,
Kto może się go bać!!!
- Czasie... - rzekłem.
- Kto?!- zapytała Tasha.
- Młoda mi się kiedyś podobała i ja jej też. Uratowała mnie z opałów.Jestem jej dłużnikiiem. Ale teraz mnie już ona nie obchodzi. Teraz liczysz się dla mnie ty. Tak po przyjacielsku- powiedziałem i poczułem, że się rumienię.

<Tasha? Co powieszenie??>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma