piątek, 20 lutego 2015

Od Sillena cd Nehariki

Neharika wciąż oddychała ciężko. Poród na pozór przebiegł sprawnie lecz wiedziałem co się niedługo stanie... Pozwoliłem jej odpocząć zajmując się dziećmi. Baraszkowały cicho w całej jaskini. Spoglądałem na nie z radością...Moje dzieci z krwi i kości i to z osobą którą kocham nad życie. Wszystko wydawało się takie piękne ale nie było...Lada dzień mógł przyjść duch z księgi po swoja zapłatę... Jedno z naszych szczeniąt...Miałem do wyboru...Albo pozwolić mu na to albo oddać swoje anielskie ja...Niby bym się nie zmienił ale...no moje moce mogły by nabrać taki podły charakterek. Nie zawsze będę mógł robić z nimi same dobre rzeczy...Neharika nagle się obudziła. Rozejrzała się i powoli wstała
-Jak się spało?-spytałem
-A dobrze...-odparła ziewając. Dzieciaki podbiegły do niej i powaliły ją na ziemie
-Ej! Spokój mi tam bo mama palpitacji serca dostanie- zaśmiałem się
-Jakiej palpitacji! Wypraszam to sobie- odparła z uśmiechem Neharika
-Normalnej! Zmasowany atak na ciebie- wyszczerzyłem się

Neharika??

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma