- Wiesz, że nie musisz być cały czas przy mnie. Dam sobie radę jak byś chciał gdzieś wyjść lub coś innego - odparłam
Basior spojrzał na mnie i się uśmiechnął
- Nic ci nie zaszkodzi jak cię popilnuję trochę - powiedział z uśmiechem
Miał rację, nic mi nie zaszkodzi to, ale też nie chciałam być dla niego ciężarem. Postanowiliśmy się przejść na mały spacer. Podczas naszej małej podróży rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Moje życie było wspaniałe i nie zmieniłam bym go za nic na świecie. Miałam osobę, na której mi zależy, a na dodatek będę mieć z nim dzieci. Spojrzałam w oczy mego ukochanego i się do niego wtuliłam...
- Neh... - zaczął, ale mu przerwałam pocałunkiem
- Jestem szczęśliwa - odparłam
Pod wieczór wróciliśmy do jaskini. Dość szybko usnęłam koło Silla.
*Następnego ranka*
Obudziłam się dość wczesnym rankiem. Sill jeszcze spał, a ja wstałam i wyszłam z jaskini w celu zaczerpnięcia powietrza. Przysiadłam przed wejściem do jaskini i zaczęłam rozmyślać nad wszystkim i o niczym. Spojrzałam na wejście od jaskini i zeszłam na mały spacer. Przechadzałam się przez okolicę watahy tyle razy, a ciągle mi się wydawało, że widzę tu tyle nowych rzeczy, których nie było poprzedniego dnia. Życie potrafi każdego zaskoczyć np. mnie, ponieważ nie sądziłam, że znajdę sobie partnera i będę mieć dzieci, a tu proszę jednak tak się stało i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa. Na swej drodze spotkałam prawie wszystkich członków watahy. Z każdym praktycznie rozmawiałam. Nagle rozbolał mnie brzuch, więc położyłam się koło drzewa w celu odpoczęcia sobie trochę...
<Sillen??>
<Sillen??>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz