niedziela, 8 lutego 2015

Od Sanny do Anishy

Ech... Wadera porwała temat Sillena! Po co?! Już... Nie chcę go znać... Chyba. Nie! Na pewno. Mam już dosuć wszelkich wahań. Dość.
- Wracając do tematu Sillena i Nechariki. Są dobrami. Dwa demony rozumiejące siebie. Ja kiedyś po prostu czułam coś do Silla i miałam nadzieję, że on też to do mnie czuje, ale... Już się przekonałam, że o prawdziwą miłość nie warto walczyć, a o fałszywą nie warto. Tuż przed ich ślubem pokłuciliśmy się. Źle się z tym czuję. Chcę go przeprosić ale... Ale...- nie potrafiłam dokończyć.
- Ale się boisz, dziecko- dokończyła za mnie i dodała- strach to Twoja jedna z kilku wad. To ona cię ogranicza. Nie potrafisz się od strachu uwolnić.
- To źle, prawda?- zapytałam.
Ostatni, przyznał szczerze, już mniej się boję. Zawdzięczamy to...
- Sillenowi, wiem- powiedziała wadera.
I miała rację, w stu procentach. Wystarczyło, że trochę się powkuezaliśmy na siebie i... I już.
- Powinnaś podziękować Sillowi jak również go przwprosić- odezwała się wadera.
Miała rację, znowu.
- ale wiesz, że ja się bohę. Coś mitam ta kłótnia pomogła, ale nie całkiem. Boję się- stwierdziłam.
Wadera się zamyśliła. Nastała bloga cisza. No ale ja ją oczywiście musiałam przerwać:
- Sama sobie nie poradzę. Potrzebuję pomocy. Lia odeszła... Była dla mnie jedynym wsparciem... Była. Teraz już nie mam się komu wyżalić. A wracając do wyroczni, poduczysz mnie? I jeszcze pomożesz mi pokonać strach?

<Anisha? Po możesz mi? :3 >

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma