środa, 4 lutego 2015

Od Sanny do Sillena

Tak... To było dla mnie śmiertelnie ważne. Ale mu tego nie powiem. To tylko dla niego nie rzuciłam się do rzeki z urwiska. Tylko dla niego...
O czym ja myślę... Znów odczyta i będzie kiepsko... Nie potrafię okazywać uczuć drugiemu wilkowi...
Znów zwróciłam głowę ku ziemi. Nie potrafię mu tego powiedzieć. Znów uciec? A może po prostu się zabić... ale... Nie potrafię, no po prostu nie potrafię. Albo... powiem mu i zanim spalę się ze wstydu to zrzucę się z urwiska. Tak, to jest plan. Ale tak teraz?
- No po protu...- zaczęłam.
- No po prostu co?- zapytał nieco zniecierpliwiony.
- No... Pomyślałam sobie, że to już koniec. No i to jest prawda, że już koniec. Pożyłam sobie dwa lata i mi wystarczy. wystarczająco się już nacierpiałam... I napłakałam. wystarczyło iść na urwisko i skoczyć do tej rzeki... Byłby spokój. Ciebie nikt by już nie dręczył a ja... Zapomniała bym o wszystkim. O mnie też by wkrótce pamieć zanikła- powiedziałam. Znów zaczęłam płakać.
Juz sama nie wiem co mam robić.
- Rób ze mną co chcesz. Daj sobie ze mną spokój. Idź ze mną na to urwisko i zepchnij. Będziesz mieć spokój... Już na zawsze- powiedziałam kruchym głosem.

<Sillen? I co zrobisz?>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma