poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Zeg'a do Casie

Oprowadzenie mnie po watasze? Po co... Pff... Ja już ją znam. Nie potrzebne mi to.
- Nie, dzięki- odpowiedziałem stanowczo.
wadera był nawet ładna... Nie znałem jej za bardzo. Ha ha ha - przecież jestem tu nowy. ale nie całkiem.
- Są inne wilki, które potrzebują pomocy, wiesz? JA muszę wracać do swoich obowiązków- powiedziałem.
Wadera posmutniała. Miałem powoli odchodzić gdy usłyszałem...
- No ale poczekaj, proszę!
Tak to była ta wadera. Ale jaka? W ogóle nie znałem jej imienia. I znów wahania. Iść do szczurów i kota pomóc im zagonić jelonki czy może lepiej zapytać się jak ma na imię i z nią zostać? Jelonki, tak, wybrałem jelonki.
- Po co? No przecież mówię, że mam sprawę do załatwienia...
-No ale proszę!
- Ja też o wiele rzeczy proszę i ich nie mam więc...
- Ale PROSZĘ CIĘ!!! Potem będziesz mógł robić co chcesz.
Spiorunowałem ją wzrokiem. Popatrzyłem w dal.
- Czego chcesz? Nie dociera do ciebie, że jest chol**nie zajęty?! Mam dużo spraw do załatwienia a po za tym umówiłem się dziś z przyjaciółmi!- nawrzeszczałem na nią. Młoda doprowadzała mnie do szału!
- Nie dość, że chcę dla ciebie dobrze to ty na mnie jeszcze wrzeszczysz, warczysz zachowujesz się jak jeden wielki egoista, samolubny wilk!
I dobrze, pomyślałem. Chociaż...
Poczułem jak coś się we mnie gotuje. Ba, jak moja sierść się jakby... Hmmm... Pali? Zamknąłem oczy pełen złości. Otworzyłem je. Wadera o wiele mniejsza ode mnie tym razem siedziała skulona.
Poczułem, że cały płonę.
http://www.galeriaplakatu.com/img/product_media/59001-60000/515qay5vqTL.jpg
- Coś ty ze mną zrobiła?!- krzyknąłem na waderę.
Nie poznawałem się. Jestem wilkiem towarzyskim, wygadanym i czuł. Co ja robię?! A mój głos wcale nie przypominał mojego głosu. Był dudniący i taki... pusty.
- Wilk mroku...- powiedziałem.
Kurczę, nie dość, że potrafię się zmieniać w jakiegoś potwora w ogniu jak się okazało to jeszcze teraz czytam w myślach innemu wilkowi! Kurcze...
- Tak... I co w związku z tym?- zapytała.
Starałem się uspokoić. Ona do mnie już śmielej podeszła, lecz oczy wciąż miała wystraszone. Zamknęła je. Wokół niej kłębiła się jakaś czarno-niebieska mgiełka. W pewnym momencie wadera uniosła swój pysk wyżej, a owa mgiełka ruszyła we wskazanym jej kierunku.

<Casie? Wybacz za ten mój gniew ^^>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma