Tak, już dołączyłam w pełni do watahy. Czuję się trochę nieswojo.Nikogo
nie znam- nikt nie zna mnie... Oprócz Sillen'a. To on mnie przyjął do
watahy. No cóż, to, że mnie przyjął niczego nie zmienia! I tak prawie
się nie znamy. Chciałam się przejść... Poznać tutejszą okolicę jak
również wilki, ale... Bałam się. Z reguły jestem nieśmiała i małomówna.
Owszem, źle się z tym czuję, ale nic na to nie poradzę. Nie wiem
dlaczego taka jestem. Tak po prostu wyszło- i już. No więc postanowiłam
się przejść bocznymi ścieżkami starając się unikać pozostałych wilków. W
pewnym momencie, w oddali moim oczom ukazała się sylwetka wilka. Moje
przestraszone serce zaczęło bić jeszcze mocniej i...
- Nie bój się- odpowiedział wilk, taki... niskim głosem.
Nie odpowiedziałam mu. Czy ja wyglądam jak bym się bała?
- Tak- odpowiedział, ale skąd on wiedział o czym ja w ogóle myślę?
- Czytam w myślach- znów odpowiedział mi.
Już miałam uciekać, gdy basior (jak potem stwierdziłam) zaczepił mnie łapą mówiąc
- Zaczekaj, proszę jestem Sillen- odpowiedział.
Serce moje zaczęło bić jeszcze i jeszcze szybciej. Nie było drogi
ucieczki. Basior co prawda przemawiał spokojnym, czułym w miarę głosem,
ale przy świetle jakie panowało w tym momencie nie rozpoznałam go.
Cofnęłam się parę kroków. Moje duże, dwukolorowe i wystraszone oczy
wpatrywały się ze strachem w oczy basiora, które niemalże świeciły.
Dojrzałam u niego mały uśmiech...
<Sillen?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz