środa, 4 lutego 2015

Od Nehariki do Sillena

Mówiąc szczerze nie rozumiałam w czym się zagalopował... Czyżby w ataku czy .... Chwila! On stanął przede mną i mnie obronił .... To mnie teraz zaskoczyło i dopiero zdałam sobie sprawę z tego. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się do basiora
- Dziękuję, nic Ci nie jest? - spytałam z lekka zmartwiona...
- Nic mi nie jest - odparł
Zdziwiłam się, że martwię się tak bardzo o niego, może z powodu tego, że mnie zaakceptował, a tak bardzo tego pragnęłam, a może z innego powodu... Nie wiem, ale zachowam to dla siebie. Nagle zawiał wiatr, który lubiłam, więc rozłożyłam skrzydła i pozwoliłam wiatrowi, żeby przelatywał między moimi skrzydłami. Sill podszedł do mnie z uśmiechem. Poszliśmy się przejść, lecz w końcu spytałam go
- Czym były te stworzenia?
- To skalne gobliny - wyjaśnił.
Szliśmy rozmawiając między sobą o wszystkim i o niczym. Nagle zauważyłam jezioro, więc wepchnęłam Sillena do niego, a potem sama skoczyłam w nie. Zaczęliśmy się wygłupiać i chlapać się. Czułam się przy nim jakbym była w domu, którego nigdy nie opuściłam. Gdy wyszliśmy z wody zrobiło mi się zimno, więc Sill się do mnie przybliżył.
- Nigdy nie sądziłam, że życie z innymi może sprawić tyle radości. Ja... Ja zawsze się bałam z kimś zaprzyjaźnić lub nawet się zwierzyć. - powiedziałam
Sill uśmiechnął się łagodnie do mnie, a w jego oczach dostrzegłam dziwną iskierkę, nie wiem czy oznaczała czułość, troskę czy coś innego, ale jednego byłam pewna brakowało mi kogoś kto mnie wysłucha, zrozumie. Spojrzałam w niebo i nagle sobie wyobraziłam moje inne życie, całkiem inne od tego jakie mam teraz, ale też jestem z niego szczęśliwa.
- Dziękuję Sill - powiedziałam i usnęłam przy nim...
<Sill? Nie wiedziałam jak zinterpretować twoje "zagalopowanie się">

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma