Szczenięta... Mówiąc szczerze jeszcze nie myślałam o dzieciach.
Spojrzałam na Silla, który poszedł obejrzeć dokładniej jaskinie, w
której mieliśmy zamieszkać, a gdy wrócił miałam mu zamiar odpowiedzieć
- Jeśli chodzi o dzieci to... - nie skończyłam, gdyż moja ciotka nam przerwała.
Zobaczyłam w jej oczach strach i lekkie przerażenie...
- Neh musimy porozmawiać w cztery oczy. Wybacz Sillen, ale ta rozmowa dotyczy mnie i twojej żony... - powiedziała wilczyca
Sill chodź niechętnie zgodził się na to, a my poszliśmy się przejść.
Moja ciotka milczała, chyba nie wiedziała jak zacząć, ale postanowiłam
poczekać. Ciekawiło mnie co mogło u niej wywołać strach i co bądź kto
był przyczyną tego. Przez pół drogi milczała, ale później się odezwała
tajemniczo:
- Nadszedł odpowiedni czas
- O czym mówisz? - spytałam trochę zaniepokojona jej słowami
- On przyjdzie po ciebie. Przeznaczenie dopełni się tej nocy. Strzeż się cieni - powiedziała smutno i odbiegła ode mnie...
On? Czyżby chodzi o wuja? Teraz to we mnie wstąpiło przerażenie...
Zostałam sama, a na dodatek ta chora wizja mojej ciotki mnie przeraziła.
Mam unikać cieni, o co chodzi? Dookoła mnie były same cienie, aż nagle
usłyszałam dziwny szelest. Odskoczyłam i zaczęłam się rozglądać
panicznie we wszystkie strony. Nagle z cienia wyłonił się mój wuj....
- Nadeszła odpowiednia noc... Pora na ciebie Nehariko. Należysz do mnie przez twego ojca. - powiedział szyderczo
Odsunęłam się dalej i rzekłam słabym tonem
- N-Nigdzie z tobą nie idę
Wybuchnął śmiechem i nagle straciłam przytomność. Udało mi się otworzyć
oczy, ale nie byłam w żadnym znanym mi miejscu, ale po chwili znów
straciłam przytomność... Jedynie co pamiętam to, że czułam jak ogarnia
mnie zimno i mrok ..... I to, że się okropnie bałam.....
<Sill, co zrobisz? Martwisz się, że mnie tak długo nie ma?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz