niedziela, 1 lutego 2015

Od Larisy do Red'a

-Ja... -nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam zła za to, że sobie idzie i nie mówi gdzie zmierza, za to, że Hiron to zdrajca.
-Idź do swojej jaskini. -stanowczo powiedział Red. Skinęłam głową i zawróciłam, idąc w stronę mojej jaskini. Czułam się okropnie. Nie chciałam być teraz sama i ciekawiło mnie gdzie poszedł Red. Po kilkunastu minutach doszłam na miejsce. Usiadłam tam gdzie zawsze i wpatrywałam się w wodę. Słońce pozostawiało lekkie smugi na tafli wody. Było tak pięknie, że stwierdziłam, że to wszystko jest złym snem.
-Dosyć tego. Pora się obudzić. -szepnęłam do siebie i mocno ugryzłam się w łapę. -Auć! -to jednak nie sen. Byłam przybita. Wszystko stało się w jednej chwili, ale jak? Nagle usłyszałam jakiś szmer za grzbietem. Wstałam i mocno najeżyłam sierść. Nie miałam pojęcia kto to może być. Z cienia wyłonił się... Hiron.
-Coo ty tu robisz? -spytałam trochę przerażona. A co jeśli dowiedział się, że go śledzą z mojej winy? A co jeśli teraz chce mnie zabić?
-Przyszedłem Cię odwiedzić. -uśmiechnął się.
-To.. fajnie. -zawahałam się. Basior podszedł i mnie przytulił.
-Odejdź. -sapnęłam i szybko odskoczyłam. Patrzył się na mnie jak na wroga. Wiedziałam, że mam kłopoty.
-Mogę wiedzieć chociaż czemu? -wstał i zaczął się jeżyć.
-Sam chyba wiesz. -odpowiedziałam jako kontratak. Hiron był teraz potwornie zły. Z pyska zaczęła kapać mu czerwona substancja, a z końców skrzydeł zielona. Wystraszona zaczęłam biec. Nie miałam pojęcia gdzie biegnę. Chciałam uciec. Red i Lorcan mieli rację! A ja byłam taka głupia. Nagle runęłam na ziemie , przytrzymywana przez Hirona. Zaczęłam skomleć i wyć. Nie myślałam teraz logicznie lecz panikowałam. Nie potrafiłam nic zrobić. Nawet się obronić.
-Może to i lepiej jak mnie zabije? -pomyślałam i postanowiłam nic nie robić. Byłam całkiem jak nieprzytomna. Po prostu czekałam...
-Zostaw ją! -usłyszałam za sobą jakiś głos. Obejrzałam się i ujrzałam Red'a. Zobaczyłam jak wokół niego tworzy się okrąg z ognia.
-Bo co?! -krzyknął pobłażliwie Hiron. Nachylił się nade mną i polizał mnie w nos. -Ona jest moja. -dodał i zaczął się śmiać. Było mi strasznie wstyd. Nagle poczułam, że nic mnie nie przygniata. Wstałam i zobaczyłam jak Hiron leży. Na lewym skrzydle miał potężną dziurę ,całą w krwi. Szybko podleciałam do Hirona.
-Co ty robisz?! -krzyknął zezłoszczony Red.
-Nie możesz go zabić... -szepnęłam. Usłyszałam cichy jęk. -On cierpi...
-To lepiej ukrócić mu to cierpienie. -Red zamachnął się. Odruchowo stanęłam przed leżącym basiorem by go bronić.
-Proszę... -spuściłam łeb.
-Wiesz co? To ja sobie flaki wypruwam żeby Cię chronić, a ty jeszcze prosisz o litość? Dla niego? Dla zabójcy?! -widziałam ego złość.
-Ja przepraszam... -poczułam, że muszę się rozbeczeć. Łzy same mi leciały. Poczułam, że Red mnie przytulił, więc przytuliłam sie mocniej. -Po prostu... chyba nie umiem zabić... Zawsze myślałam, że potrafię...
-Już cicho... -szepnął mi do ucha. po chwili znów usłyszałam jęk. Tylko teraz był o wiele głośniejszy.
-Co z nim zrobimy? -odsunęłam się i spojrzałam na Red'a. Miałam nadzieje, że nie skarze go na śmierć.

(Red?)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma