Właśnie zaczełam obchód terenów...wszystko było takie spokojne...ciche.Nic nie zdradzało zagrożenia czy wroga. Poszłam na polane gdy usłyszałam wystrzał...Ludzie.Znowu?Zastanawiałam sie czego oni tu szukają...W jakim celu nawiedzają nasze tereny...Podeszłam blizej i przysłuchiwałam sie ich rozmowie
-Tak.To dobre miejsce na wzniesienie hotelu
-Tylko duzo drzew będzie trzeba wyciąć
-No nic...drewna starczy nie tylko na hotel ale także na butiki i inne rzeczy...
Tyle starczyło...Pobiegłam ile sił w łapach do Willa
-Will!Mamy kłopot!-krzyknęłam
-Jaki?-spytał
-Ludzie chcą zniszczyć las by zrobić tu hotel i coś jeszcze-wydyszałam...
-No to będzie trzeba ich przepędzic.Wezwał kilka wilków i poszliśmy ich przegonić.Po robocie wruciliśmy do wodospadu
-No mam nadzieje że to wystarczy...na jakiś czas...
Na razie tyle :)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz