środa, 27 maja 2015

Od Sashy do Ember

-Ember?-zapytałam.
-Tak, złotko?
-Czy ja będę mieć skrzydła?
-Nie wiem, to zależy od ciebie.
-Ale czemu zależy ode mnie?
-Sama się przekonasz.
-Acha, a czy kiedykolwiek ja będę mieć magiię?
-Taaak, Sasha...
-A jaką?-dopytywałam.
-Nie wiem jaką.-odpowiedziała rozdrażniona Ember.
-A czy mnie lubisz?
-Taaak, lubię cię! (może...)-lowiedziała do siebie.
-Acha, a ty serio jesteś opiekunką do szczeniąt?
-Taaaaaaaak!
-Wiec czemu krzyczysz?
-O matko.
-Ja tam żadnej matki nie widze, o co chodzi?
A w ogóle o co chodzi z tym ,, chodzi" ?
-OMG!!!-pukała swoją głową o ścianę.
-Czekaj, jesteś zła?
-Nie, nie jestem!-próbowała zrobić uśmieszek anioła, lecz to
był prędzej uśmiech szatana...
-Ostatnie pytanko Ember: czy ty jesteś wilkiem w staniku?
-SKĄD TOBIE TAKIE GŁUPIE RZECZY DO ROZUMU PRZYCHODZĄ I
SKĄD TY TE PYTANIE W OGÓLE WZIEŁAŚ?!
NIE BĄDŹ TAKA WŚCIBSKA, ZROZUMIANO?!
-Aaa...Okeyyy...-w ogóle się nie wzruszyłam.
A powiedzieć ci żart?
,, Czego Chuck Noris nie umie?
-Niczego nie umieć!!!" haha, śmieszne co nie?
-Ooo, nie, właśnie nie...-odpowiedziała wyczerpana Ember...
O co jej chodzi? Przecież jestem takim aniołkiem...

<Ember?Ależ jestem upierdliwa, co nie?>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma