*Po chwili przyglądania się dziwnym istotom..., a jeszcze dziwniejszym wilkom mających coś na szyi ze skóry...*
-No cóż, a więc ruszajmy po Sillena -powiedziałam.
-A co tam wisi?-zaciekawił się Red.
-Wilk???-zasugerowała Larisa i wytrzeszczyła zaciekawienie oczy.
-Skóra...-odparł Hiron.-Skóra wilka-dodał.
-A więc nie mają tak dobrych zamiarów!-powiedział Moon bojowo nastawiony.
-Ale my złych zamiarów nie mamy...-uspokoiła go Larisa.-A tamto co bierze do ręki???-spytała tym razem Larisa.
-Strzelba-znów odpowiedział Hiron.-To ich broń..., zabijają tym zwierzęta, a w tym wilki...-po chwili dodał.
*Po chwili...*
-Wilki! Spuszczać psy! Brać strzelby!-zawołał jakiś człowiek.
-Koniec pogaduszek! W nogi!!!-krzyknął Red.
-Chyba w łapy...-powiedziała Larisa nie tracąc dobrego humoru.
-No to w te Łapy!!!-znów krzyknął Moon.
*Po dłuższej chwili ucieczki*
Zdawało się słyszeć potęrzny strzał i po nim jakiś pisk, a jeszcze
dziwniejsze było iż ludzie przestali nas gonić, ale coś tu nie
pasowało... Może to, że nie ma wszystkich...
-Gdzie Larisa?-zapytał Red.
Ludzie ułorzyli się w półkolu w którym była owa zagubiona. Psy
bezlitośnie chciały ją rozszarpać, aż nagle podszedł jakiś człowiek...
-No już, wystarczy!!! Rexiu, Burku do nogi!!!-powiedział człowiek.
-Skóra na pewno będzie droga, a kości bezcenne, już nie mówiąc o kłach-oznajmił z syderczym uśmieszkiem.
-Nie chcę was niepokoić, ale chyba smoczek też się gdzieś zapodział...-oznajmił Red.
-Ja również nie chcę cię niepokoić, ale chyba idzie do ludzi...-odparłam.
Malec wystraszył ludzi, a tym samych odpędził ich spowrotem, zioniąc przy tym ogniem.
-Nic cie nie jest???-zapytaliśmy odziwo chórem.
-Nie nic, na szczęście...-uśmiechnęła się.
-Dobra, a teraz nogi do góry i idziemy do Sillena-powiedział Red.
-Chyba łapy do góry-znów uśmiechnęła się Larisa.
<Larisa?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz