wtorek, 19 maja 2015

Od Petera CD Larisy

Klatka plus dwa wilki plus krzyczący tłum to nie dobre połączenie, czyżby to był ten mniej legalny cień niewinnego cyrku, a może zbyt bujna wyobraźnia w co wątpię. Stałem w kącie tej klatki, a Larisa w drugim, więc wszelka nadzieja znikła i zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Wszelkie rozmowy-,,Stawiam na tego po lewej [...]'' jeszcze bardziej przekonały mnie do tego zdania-to walki psów, a teraz już wilków. Przecież nie mogę się bić z nią, a nawet z nikim, a wadera popierała chyba moje zdanie bo sama stała w tym samym miejscu. Tłum był głodny emocji, rozrywki i normalne było, iż byli niezadowoleni z naszego stania w miejscu już pój godziny. Nagle jakiś człowiek oparł rękę na klatce, po czym Larisa chwyciła go zębami i nie zamieżała puścić. Krwi było coraz więcej, a krzyk ofiary coraz to głośniejszy. Kiedy to się szarpali klatka spadła na ziemię (bo była na jakiejś podstawie) i jedna ściana pękła. Oboje wyskoczyliśmy z niej i szybko uciekneliśmy, nie powinniśmy zostawić tamtego wilka. Nase sumienie dało górę i spojrzeliśmy do tyły szykując się do walki z ludźmi, lecz spryciarz sam sobie poradził i pognał za nami do jakiegoś miejsca-grunt to byle dalej od tego miejsca. Wszyscy byliśmy głodni więc postanowiliśmy, że upolujemy ,,miejskie sarny'', a wyglądały tak:

http://lubartow24.pl/f/k/kosze_55d42d_bg.jpg

Posileni uroczym, wykwintnym daniem poszliśmy spać w jakichś pomarańczowych kwadratach nazywanych tu kartonami, więc tak minęła ta noc...

Larisa?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma