niedziela, 17 maja 2015

Od Larisy CD Sepha

Westchnęłam ciężko i spojrzałam ponura na basiora.
-Mam gorszy dzień, okay? -starałam się uśmiechać, ale zamiast serdecznego uśmiechu wyszedł jedynie grymas. Nawet gdybym się bardzo starała wywrzeć dobre wrażenie nigdy mi się nie udaje. Po prostu pech to moje drugie imię.
-Okey. -basior uśmiechnął się nie zwracając uwagi na moją minę. W milczeniu ruszyliśmy przed siebie. Na początku chciałam pokazać mu Tęczowy Wodospad. Może to miejsce jakoś poprawi mi humor. -To gdzie idziemy? -spytał po chwili.
-Nad Tęczowy Wodospad.... -odparłam cicho. Szliśmy jeszcze przez kilkanaście minut w totalnej ciszy. Trochę było niezręcznie, ale ani ja ani on nie mieliśmy pomysłu na rozpoczęcie rozmowy. W końcu dotarliśmy na wyznaczone miejsce.
-Ładnie tu. -powiedział wreszcie basior. Dopiero teraz oprzytomniałam, że w ogóle się nie przedstawiliśmy się.
-Tak w ogóle jestem Larisa. -odparłam szybko.
-Seph. -zerknęłam na niego i lekko się uśmiechnęłam. wiatr muskał jego sierść, a słońce tworzyło na niej błyszczącą powłokę. Nagle samiec popchnął mnie do jeziorka następnie sam wskoczył. Zaczęliśmy się chlapać jak szczeniaki.

Seph?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma