- Do kogo ty to śpiewasz?- zapytałam starając nie wybuchnąć ze śmiechu
- Ja? Nie do nikogo, a zresztą co ciebie to interesuje?-
- Mnie, nic. Ale zastanów się jak to wygląda-
- Czyli jak?-
- Ty basior, ja wadera i śpiewasz ,, czy mogę naprawić dziewczyno"-
- Nie moja wina, że ktoś tak ułożył słowa piosenki-
- No przecież wiem-
Wstałam powoli i zaczęłam zmierzać w głąb lasu. Powolnym krokiem szłam ścieżką.
- No to teraz trzeba coś zjeść- pomyślałam
Ale nie chciało mi się polować. Jaki ten świat jest zły. Rozłożyłam
skrzydła i wzbiłam się w powietrze. Kiedy zobaczyłam sarnę zleciałam na
nią wgryzając się w jej krtań. Kiedy już była martwa, zaciągnęłam ją do
miejsca, w którym wcześniej leżałam. Nadal był tam Ridian. Kiedy sarna
leżała przede mną, położyłam się, aby chwilę odsapnąć.
- Chcesz? Mogę się z tobą podzielić, nie jestem taka chamska- powiedziałam ostatnie słowe nieco ciszej.
Ridian?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz