wtorek, 12 maja 2015

Od Larisy CD Meridy

Gdyby nie towarzysze kto wie jakby skończyło się to spotkanie. Byłam im bardzo wdzięczna za to, że po mnie wrócili. Oczywiście równocześnie obawiałam się co będzie dalej. Przecież jeśli zobaczyli, że zamieszkujemy te same tereny mogą nasz szukać, a w końcu wybić całą watahę. do tego nie mogę dopuścić. Czuje, że to moja wina. Biegliśmy jak najszybciej do Sillena. Co jakiś czas spoglądałam za siebie aby upewnić się, że są wszyscy i nikt na nami nie biegnie.Po kilkunastu minutach wysiłku dobiegliśmy do nary alf.
Zasapana weszłam ja i Merida, a red gdzieś poszedł ze spuszczoną głowę. Zastanowiło mnie to, ale stwierdziłam, że ważniejsze jest to aby jak najszybciej powiadomić Sillena. To on musiał zdecydować i podjąć odpowiednią decyzję.
-Hej. Stał się coś.. złego. -sapałam. Merida stała obok i tylko się przyglądała z boku. wyglądał na lekko zawstydzoną. Samiec podszedł bliżej, a za nim jego żona. Nie znałam jej, ale nie pałałam do niej optymizmem.
-Czyli? -spytał zmartwiony.
-Niedaleko Gór ludzie mają swoje obozowisko. Za niedługo przyjdą tu, aby uzupełnić zapasy. -mój oddech się uregulował, a Merida podeszła bliżej.
-Sillen... -powiedziała Neharika i spojrzała zaniepokojona na samca.
-Poczekajcie na zewnątrz.... -powiedział zamyślony basior, a my wyszłyśmy na pole. Popatrzyłam na Hirona, a potem zerknęłam na Meride.
-Boje się... -podeszłam do niego bliżej. Ten objął mnie skrzydłem, a wadera popatrzyła się na nas czule.
-Nie ma czego. -próbowała mnie pocieszyć.
-Ludzie to podłe bestie. Zabiją każdego i nawet będą się z tego śmiać.-odpowiedziałam oschle, ale uśmiechnęłam sie do samicy. Na myśl o tych potworach przeszły mnie nieprzyjemne ciarki.

Merida? Sillen?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma