***jest prawie że północ***
Idę sobie dróżką, najzwyczajnie w świecie.
Nagle wpadam na pewnego basiora.
-Ridian!!!-ciesze się.
-Asha...-spojrzał na mnie z uśmiechem-O, gdzie
te maniery zawiało, przejdziemy się?
-A jak myślisz?
-Nie to nie.
-Idziemy!-Porwałam go radośnie.
-A więc to tak się bawimy!-I rzucił się na mnie lekko,
poczym porwaliśmy się do ,, zabawy".
Cały czas podczas ,, spaceru" śmialiśmy się.
-Ridian, ty jednak masz to poczucie humoru!
-A żebyś wiedziała!
-Zaraz, dokąd my w ogóle idziemy?-zpowarzniałam.
Ridian się zaśmiał, a ja po nim.
Wreszcie doszliśmy do miejsca i to miejsce to....
...to Jezioro Nocnych Rozmów!
A ja to kocham tu rozmawiać i wyć o północy, wprost uwielbiam!
-Ale cie zamurowało...-spostrzegł Ridian.
-No takkk...Wiesz Ridian?
Może to za szybko, ale...ale...
-Aleeee? Ale co?
Ale zostaniemy przyjaciółmi?
Widzisz, jestem tutaj bez przyjaciół, a ty jesteś taki miły...
<Ridian? Weź odpowiedz!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz