Basior którego poznałam wydał mi się być lekko podejrzany. Zawsze uciekałam od nowych znajomości, więc nie wiedziałam czy robię dobrze rozpoczynając kolejną. Co jeśli stanie się tak jak z Exelem? Albo Redem czy Hironem? Znów kogoś zawiodę. Nie postanowione, że nie dam się w nic wkręcić.
-Widzisz to? -spytał basior ponownie. Zamyśliłam się i nie słyszałam co mówi.
-Co? A to? No. -odparłam pośpiesznie. Skarciłam się tylko w myślach. Przecież jestem gamma. Moim zadaniem jest oprowadzanie nowych wilków, a ja zachowuje się jakbym była sama sobie.Spojrzałam w kierunku wskazanym przez basiora i zobaczyłam jakiegoś samotnego człowieka, który szedł i rozglądał się na boki. Zauważyłam, że z lewej nogi obwicie leje się krew. -Nie jest groźny. Zaraz się wykrwawi.-Powiedziałam oschle. No co ja poradzę, że jest to taki obrzydliwy gatunek?
-Aha... -odpowiedział tylko jednym westchnieniem. Spojrzałam na niego. Widziałam, że miotają nim jakieś złe wspomnienia.
-Chodźmy się przejść. Zaprowadzę Cię najpierw w moje ulubione miejsce. -uśmiechnęłam się, a basior zrobił to samo. Jego uśmiech był... magiczny? Co ja gadam.
-Prowadź. -uśmiechnął się i ruszyliśmy przed siebie. Basior wydawał się jednak być bardzo sympatyczny. Może jednak źle go oceniłam.
-Oto Tęczowy Wodospad... -powiedziałam rozmarzonym tonem. Tutaj mogłam zapomnieć o wszystkich zmartwieniach. -Mogę ci mówić Peter? -uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej do basiora. Wpatrywałam się teraz w jego nadzwyczaj piękne oczy. Być może byłam zbyt blisko niego, ale ni zwróciłam na to uwagi.
Petridas?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz