Skradałam się. Byłam na obcym terenie a do mojego nosa uderzały miliony zapachów. W tym także wilków. Czyżby wataha? Nie wiem. Ale miałam taką nadzieję. Nowa wataha to nowe życie i nowa szansa. Oby tylko nie wzięli mnie znowu za dar od bogów bo to było paskudne doświadczenie. Zwłaszcza że z jakby mojej winy ginęły wilki które były składane w ofierze. Nagle dostrzegłam basiora. Szedł a raczej powłóczył łapami idąc przed siebie. Nie wyglądał zbyt groźnie.Podejść? Nie wiem. A co jeśli to zasadzka? Zaryzykowałam...
-Nic ci nie jest?- spytałam będąc 3-4 kroki za basiorem. Ten obejrzał się i zlustrował mnie wzrokiem
-Nie należysz do mojej watahy. Więc moge spytać co ciebie tu sprowadza?- odparł
-Szukam nowego domu- powiedziałam
-No to go znalazłaś. Jestem Sillen- przedstawił się wilk
-A ja Sky. Nic ci nie jest?-ponowiłam pytanie
Sillen?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz