Leżałam na samotnej skale nad urwiskiem. W górze latały jastrzębie i mniejsze ptaki. Oparłam pysk o łapy i wypuściłam powietrze. Wszystko tak bardzo się zmieniło. Teraz było... źle. Kiedy to wróci do normalności? Zaczął powoli sypać śnieg. Z nieba leciały duże płaty śniegu. Wstałam i otrzepałam się po czym udałam się na spacer. Trzeba coś ze sobą zrobić. Coś pożytecznego. Rozglądałam się na boki, ale nikogo nie widziałam. Było pusto i smutno. Nagle w krzakach zobaczyłam jakiś ogon. Ruszyłam w jego kierunku by zobaczyć czy to wróg czy przyjaciel.
-Ktoś ty?- spytałam z bezpiecznej odległości.
Ktoś?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz