Samica zabiła niedźwiedzia, ale coś mi tutaj nie grało. Wyszłam powoli z nory otrzepując się z resztek ziemi i śniegu. Wypięłam pierś do przodu i ruszyłam ku Sashy. Stanęłam przed nią i spojrzałam jej w oczy.
-Za szybko Ci poszło. -warknęłam. Można pomyśleć, że stchórzyłam, ale to nie była prawda. Ostatnio mam w głowie same negatywne myśli, które nie pozwalają mi walczyć.
-Zabiłam go. Nie wystarczy? -zmarszczyła brwi wyraźnie podenerwowana. Westchnęłam i spuściłam wzrok. Nie odezwałam się ani słowem. Słońce powoli zachodziło i śnieg przybierał piękną pomarańczową barwę. Śnieg przestał padać, a chmury znikły. Robiło się jednak coraz zimniej.
-Czasami zanim coś zrobisz pomyśl. Akurat teraz Ci się udało, ale niedźwiedzie są od nas silniejsze. Nie mamy z nimi o co walczyć. Mógł żyć. -westchnęłam i uśmiechnęłam się sztucznie. Chciałam jakoś złagodzić napiętą sytuację. Wadera tylko pokręciła głową i stanęła obok. Patrzyłam teraz na zachodzące słońce i ruszyłam szybkim biegiem na urwisko. Sasha chyba za mną biegła, ale zostawała w tyle. Po dłuższym czasie dotarłyśmy na miejsce. Łapałam oddech i stanęłam na samym końcu skały. Zamknęłam oczy i podniosłam głowę w górę. Wiatr lekko wiał, a ja teraz wpatrywałam się w pomarańczowo różowe niebo. -Przepraszam. Po prostu... czasami tak mam. -zerknęłam na waderę i posłałam jej przepraszające spojrzenie. Uśmiechnęła się tylko. Zauważyłam, że coś do nas leci. Po chwili okazało się, że to Hiron.
-Po co tu przyleciałeś i kim jesteś? -zawarczała Sasha. Uspokoiłam ją.
-To mój dobry przyjaciel. -podbiegłam przytulić się do basiora. Przedstawiłam wilki sobie nawzajem i teraz w trójkę staliśmy nad przepaścią.
Sasha?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz