Przełknęłam głośno ślinę. Spojrzałam na płyn w butelce i otworzyłam go. Poczułam niezbyt przyjemną woń. Zmarszczyłam brwi i złapałam butelkę zębami unosząc ją do góry. Wypiłam wszystko po czym odłożyłam buteleczkę. Zamknęłam oczy i oto ujrzałam co wydarzy się dzisiaj. Co może się wydarzyć. Hiron miał mi zrobić krzywdę. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie on. Po skończonej wizji otworzyłam oczy i spojrzałam na waderę, która siedziała przede mną. Przytaknęła mi tylko. Wstałam i ruszyłam ku wyjściu. Musiałam porozmawiać z basiorem i wszystko wyjaśnić. Tego w wizji nie było. Przecież przyszłość można zmienić. Ruszyłam biegiem nad to samo urwisko. Było już ciemno, ale księżyc wszystko oświetlał.
-Hiron!? -krzyknęłam w otchłań. Po krótkiej chwili przyleciał nawoływany przeze mnie basior. Uśmiechając się poszedł bliżej. Warknęłam każąc pozostać w bezpieczniej odległości. -Czy to prawda, że masz mnie zabić? -spytałam od razu. Hiron przyjął poważny wyraz pyska i westchnął.
-Przecież Ci mówiłem, że tak było kiedyś. Teraz dla nikogo nie pracuję. -pozwoliłam mu się zbliżyć i przytulić. Zza krzaków wyszła jednak Sasha. Spojrzałam na nią i wysłałam jej promienny uśmiech.
Sasha?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz