Już usłyszałem kroki wilczycy. Nagłym, mocnym ruchem popchnołem w górę
królika który poszybował i wylądował prosto na pysku Meridy. A ta, zaczeła ze
złości wierzgać łapami i zdjąwszy z pyska królika pobiegła niezwykłym sprintem
w moją stronę. Ja wskoczyłem na ciemną skalną półkę i w tym zakamarku
spostrzegłem biegnącą na oślep wilczycę, która mnie ominowszy, biegła dalej.
Usłyszałem hałas i zgiełk. Zaśmiałem się i złapałem głowę łapą zanim nastąpił
wybuch mojego śmiechu...
Merida?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz