Po kilku krokach znów usłyszałam śmiech. Wyostrzyłam słuch i skierowałam
się w stronę chichotu. Brnąc w głąb jaskini nagle stanęłam. Dźwięk
ucichł. Zatrzymałam się przed skrętem w dwie strony, tylko która to ta
dobra? Nadal w tym samym miejscu nie wiedziałam co robić dalej, bo
pójście dalej na ślepo w prawo bądź w lewo nic nie da, znając moje
szczęście. Postanowiłam nawiązać rozmowę z wilkiem.
-Ej, ty!- wykrzyknęłam resztkami sił, już zmęczona pogonią.
Chwile czekałam na odpowiedź, aż...
-Do mnie mówisz?-odpowiedział sarkastycznie głos jeszcze bardziej wyprowadzając mnie z równowagi.
-A więc w prawo-pomyślałam zdając sobie sprawę że odpowiedź wilka była bardziej słyszalna po prawej stronie.
Po skręcie ruszyłam dalej za dowcipnisiem...
Jonathan?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz