To mnie zatkało. Sądziłam, że Sillen mnie nawet nie lubi a tu prosze.
Prześwietliłam go wzrokiem od łap po nos, a on stał uśmiechnięty.
Spojrzałam na niego jeszcze mocniej i sie zarumieniłam. Chciałam coś
powiedzieć, ale... Nie mogłam nawet sie ruszyć, tak mnie zamurowało.
On za to cały czas stał aż w końcu przysiadł i czekał zaciekawiony na
moją reakcje. Za to ja też usiadłam i wreszcie wydusiłam z siebie.-Co to było,
Sillen?!-szepnełam. A on z stałym uśmieszkiem powiedział:
-...
Sillen?! Zadziwiasz mnie...
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz