-Więc chodźmy..-odpowiedziałam radośniej.
-Gdzie pójdziemy?Nad tęczowy wodospad?
-Chodźmy nad łąke, co ty na to?
-Jak chcesz.
Więc szliśmy. A raczej ja prawie podskakiwałam do samego nieba xD. Cieszyłam się, że wszystko ok, i że już nie musze sie czuć jakbym popełniła coś strasznego. :D
-Ale co ty robiłaś tam za krzakami?-zapytał basior.Westchnełam-Sillen, ja
byłam po prostu ...zazdrosna. Zbyt zazdrosna...
-To normalne, spokojnie-uśmiechnoł się na pocieszenie.-Każdy może...-Sill szukał słowa-
odczuwać zazdrość.-Ten basior jest wspaniały. Wyjątkowy. Ja, popełniłam coś strasznego,
bo go podsłuchiwałam, a on, sie nie gniewa, a nawet pociesza. °_°
W końcu dotarliśmy na miejsce a ja rozmyślałam o Aurorze, zniesmaczona.
Ona mnie wnerwia! Na serio wnerwia i to okropnie! Sillen patrzył zdziwiony na mnie, a raczej na moją mine.
-Co jest?-zapytał, nagle się ocknełam-nic.-szepnełam rozpromieniona.
-Wszystko gra..-powiedziałam ale wtedy coś poczułam. Serce mi waliło jak oszalałe i miałam uczucie, jakby zaraz miało mi podskoczyć do gardła. A w głowie miałam kłąb różnych myśli, poczułam wtedy coś czego nigdy dotąd nie czułam-czułam że go kocham..
Ale nie zamierzałam mu tego wyznać...A przy najmniej nie pierwsza...
Sillen? ...
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz