-Embeeeeer!!!-krzyknełam jej do ucha gdy wstałam z rana, a ona spała.
-Idziemy na wycieczkę!!! Pamiętaj!!!-cały czas krzyczałam podniecona,
w końcu miałyśmy dziś iść na taką polankę, na której jest mnóstwo
kryjówek i uwielbiam bawić się tam w chowanego, jednym słowem-
to moje ulubione miejsce!
-Nie krzycz mi proszę do ucha!-powiedziała Ember.
-No chodź, chodź, idziemy!!!
***Na miejscu***
-Jeeej! Ember, bawimy się w chowanego! Ty szukasz! Hihi!
-Oj, znów to samo?
-Nie marudź!
-Ach te szczeniaki.-powiedziała i troskliwie na mnie spojrzała,
po czym zaczeła liczyć.
-raz, dwa, trzy...
Tymczasem ja, szukałam długo kryjówki, ale nie dlatego, bo nie mogłam
w ogóle jej znaleźć, tylko dlatego, bo było ich tyle, że nie mogłam się zdecydować.
Wtedy usłyszałam Ember...
-..trzydzieści. Szukam!-po tym już wskoczyłam do pierwszej lepszej kryjówki...
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz