wtorek, 23 czerwca 2015

Od Petera do Larisy

Stałem nieruchomo i widziałem zdziwioną minę wilczycy. Po chwili nie ruszyłem się nadal krokiem, lecz wciąż byłem wgapiony w las. Larisa również spojrzała na ten cudowny krajobraz wolności i na potężne drzewa, oraz ich korony. Nawet dostrzec można było małego zajączka kicającego wokoło.
-Coś się stało?-zapytała widząc mnie ciągle w tym samym miejscu.
Milczałem, i tylko cicho powiedziałem pod nosem ,,nic''.
-Nie jestem ślepa...-oburzyła się nieco moją postawą.
-Przepraszam, ale...-i znowu zacząłem milczeć.
-Skoro nie chcesz mówić to przynajmniej rusz swój wielmożny zad i idź ze mną do lasu...
-Ale właśnie o to chodzi, że...
Wadera westchnęła i spojrzała na mnie mając dość tych moich ,,widzi misi''. Spojrzała na mnie i zadała proste i konkretne pytanie:
-Czemu?
Moja odpowiedź była mniej konkretna, a raczej nie było jej wcale i znów zapanowała głucha cisza...


Larisa? < przepraszam za brak weny ;c >

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma