wtorek, 23 czerwca 2015

Od Jonathana do Rose

Wstałem dziś wcześnie rano. Poszedłem na spacer.  Wtem, tuż
za krzakami zobaczyłem rozglądającą się czarno-czerwoną waderę.
Podeszłem do niej, ona najwidoczniej mnie nie zauważyła,
zaczołem rozmowę: -Jesteś na terenach Watahy Księżycowego
 Wycia- przyglądałem jej sie bacznie
-AAAAA!!!-krzykneła gdy mnie zobaczyła
-Ufff, wystraszyłam się...-zerkneła na mnie z ulgą.
-Chyba nie powinnaś tu przebywać...
-Och, ja jestem nowa, na imię mi Rose...Przepraszam, jeśli ci przeszkodziłam.
-Ależ skąd! Nic nie jest, tylko wystraszyłem się, że jesteś obca.
-No, niedawno byłam-uśmiechneła się
-Hmm.. Może cię oprowadzić po terenach?-zapytałem
-Dobrze. Aa, ty jeszcze się nie przedstawiłeś-rzekła z pogardą
-O, sorry, Jonathan jestem-uśmiechnołem się do Rose.
-Może najpierw pokażę ci Las Łowców? Przy okazji,
zapolujemy na obiadek.-zapytałem
-Okey, chodźmy więc-powiedziała wadera

<Rose? Co dalej?>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma