Spojrzałam smutno na basiora. Domyślałam się o co chodzi. Nie chciał wracać. Kiedyś zaczął wspominać, że ludzi to jego życie, rodzina. Westchnęłam ciężko i usiadłam.
-Chcesz zostać... -mruknęłam bardziej do siebie niż do Petera.
-To nie tak. Wspomnienia mają nade mną przewagę. -powiedział słabym głosem. Uśmiechnęłam się niemrawo i znów popatrzyłam na basiora. Chciałam go jakoś wesprzeć, bo wiem jak się teraz musi czuć. Zawsze miałam słabość do płci przeciwnej-nie ważne jaki był. Wychowałam się wśród basiorów, więc można powiedzieć, że sama mam podobne zachowanie. Samice zawsze mnie odpychały, ale oczywiście nie moja kochana mama.
-Idziesz czy zostajesz? -spytałam głośno i wyraźnie. Pogoda zaczęła się psuć i czułam małe krople, spadające na mój nos. Basior spojrzał na mnie niepewnie. Już miał coś mówić, ale zaprzestał. Wstałam tylko i zaczęłam wchodzić do lasu. Zerknęłam na niego, ale ten dalej stał w tym samym miejscu z zastanowieniem w oczach. Czy za mną pójdzie? Tak na prawdę na to liczyłam. Dawno już nie miałam kontaktu z żadnym wilkiem, a wbrew pozorom tego właśnie potrzebowałam.
Peter? :)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz