poniedziałek, 22 czerwca 2015

Od Larisy CD Petera

Wstałam bardzo niewyspana i w złym humorze. Wyjrzałam ostrożnie zza kartona i wyszłam aby rozciągnąć łapy. Niebo przybrało koloru szarego i ie zapowiadało się na słońce. Wszystko wskazywało na to, że jesteśmy skazani na czystą śmierć. Jeśli nie padniemy z głodu to ludzie nas zabiją. Sprzałam na basiory, które mocno spały. Podeszłam do nich, po czym lekko szturchnęłam Petera. Obudził się, a zarz potem towarzysz obok.
-Musimy wracać. -powiedziałam poważnie.
-Ja poradzę sobie sam. -uśmiechnął się czarny wilk i zaczął odchodzić. Otworzyłam usta, aby zaprotestować, ale ten uśmiechnął się szerzej. -Nie musicie mnie ratować. -podkreślił ostatnie słowo i wybiegł. Nie protestowałam więcej. Wiedziałam, że to my nie mamy szans, ale on? Zerknęłam nieśmiało na mojego kremowego towarzysza i ruszyłam na przód. Peter przez chwilę stał nieruchomo, ale po krótkiej chwili ruszył za mną. Musieliśmy się śpieszyć. Nie wiedzieliśmy gdzie mamy iść i jak przejść niezauważalnymi. Może jednak wędrówka w nocy byłaby lepszym rozwiązaniem? Mogłabym polecieć, ale dawno tego nie robiłam, więc wiązało się to z dużym ryzykiem. Oboje szliśmy obok, przez rowy, milcząc. Nikt z nas nie wiedział jak zacząć rozmowę. Nagle zobaczyłam ten sam krajobraz, który widiałam zza krat.
-Patrz! Zaraz będzie las, a potem już będzie bardzo łatwo dojść. -uśmiechnęłam się, ale basior stanął i otworzył pysk w geście protesty. Zamilkł jednak i spojrzał na mnie smutno. Podeszłam do niego nieco blizej nie rozumiejąc jego za

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma