Po dłuższym milczeniu (chyba, że można zaliczyć dyszenie) wszyscy
podeszli do ciała smoczycy ... zakrwawiony jeszcze od krwi zaczął
milczeć (a raczej nie zaczął, a kontynuował).
-Ktoś ranny?-wreszcie, jeszcze zdyszany spytał.
-Nie-powiedziałam ja i Larisa.
Nagle malec chwycił Reda za ogon i zaczął go ciągnąć, a nasza dwójka
wybuchnęła śmiechem, który się nasilił po zjawisku przewróconego Moona
przez małego smoczka.
-Trzeba go nauczyć kultury-powiedział zawstydzony.
-I to zaraz bo przewróci cię drugi raz-dokończyłyśmy nie przestając się jeszcze śmiać.
Red uśmiechnął się i dołączył do chichotania, lecz wciąż zachowywał
trochę powagi, bo zrozumiał ze smok jest bardzo silny ..., a opanowanie
go będzie nie lada wyzwaniem...
Po tym incydencie musiałam pomówić z Larisą, więc podeszłam do niej i ...
Larisa?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz