wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Larisy CD Meridy

Wyszłam trochę na przód i zobaczyłam  ludzi... Ale nie małą garstkę. Ich było z setka!
-To ludzie... -powiedziałam łamanym głosem. Nienawidzę tych stworzeń. Kto w ogólę dopuścił do ich rozpłodu?
-I co teraz? -spytała oszołomiona wadera. Patrzyłam cały czas w dal... Rozbijali namioty.
-Módlmy się, żeby nas nie zobaczyli, a tym bardziej Dropsa. -szepnął Red i wszyscy się wycofaliśmy.
-Może.. Chodźmy z tym do Sillena? Przecież sami sobie nawet nie damy rady... -mruknęłam.
-To.. chyba dobry pomysł. -przytaknął Red i Marida. Tylko Hiron stał i nic nie mówił. Wydało mi się to lekko podejrzane.
-Co jest? -podeszłam bliżej basiora i zobaczyłam, że oczy zrobiły mu się czerwone. -Hiron?! -spytałam przerażona, a ten uśmiechnął się.
-Nic mi nie jest... Moje... ciało tak reaguje na ich zapach, a ja nie mogę tego kontrolować. -odpowiedzaił i szybko odwrócił się w stronę pozostałych. Wyglądali na spanikowanych. No, ale... kto by nie był?
-To co robimy? -jęknęłam wystraszona i jeszcze raz zerknęłam na potwory. Większość się śmiała. W oddali zobaczyłam też dwa wilki! Na pewno wilki! ale.. nikt nikomu nie robił krzywdy. Wręcz przeciwnie. Wilki bawiły się z ludźmi, a oni dawali im jedzenie. -Patrzcie.. -zawołałam resztę.

Merida? Red?
<brak weny ciąg dalszy, wybaczcie xd>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Made by Schizma