Po jakimś czasie każda dwójka przyniosła sarnę, po której szybko zostały
same kości. Spojrzałam na każdego i zobaczyłam, że wszyscy odpoczywają,
więc też dołączyłam.
-No to sjesta-powiedział Red, oblizując swój pysk.
I każdy już był pogrążony w swoich myślach (albo drzemce). Po około
godzinie nikt nie wiedział co będziemy robić i wciąż byliśmy pogrążeni w
lenistwie. Chwile później zaproponowałam krótki spacer i tak też się
stało... Każdy wstał ze suchej trawy, która była wygodna i miękka.
-A gdzie się przejdziemy?-spytała Larisa.
-Chmm...-i zaczęłam myśleć, jednak bez rezultatu.
-Może w góry, gdzie łatwo o jakąś przygodę?-spytał Red.
Każdy był na tak i wkrótce wyruszyliśmy..., a Hiron poprowadził nas.
-Daleko jeszcze?-spytałam go.
-Nie, jeszcze trochę-odparł uśmiechając się.
Każdy powtarzał to pytanie, a Hiron odpowiedź, aż w końcu dotarliśmy.
Mały smok przyśpieszył i znalazł się pierwszy, po chwili stanął i
wycofał się.
-Co się dzieje???-spytałam, lecz nikt nie znał odpowiedzi.
Skoro tak to trzeba tą odpowiedź poznać i cała czwórka (i smok) podeszła i dostrzegła...
Larisa?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz