Już mieliśmy wskoczyć sobie do gardeł, aż tu nagle coś nam przerwało, a
raczej ktoś. Red znowu stanął pomiędzy nami i próbował nas rozdzielić,
ale nie udawało mu się to, gdyż był ,,atakowany'' z dwóch stron, a
raczej miażdżony. Moon w niedługim czasie był już na trawie.
Przestańcie!-krzyknął, powoli wstając.
Zachowujecie się jak szczenięta!!!-dodał, nie zmieniając wrogiego tonu.
Obie poszłyśmy w różne strony... z podkulonym ogonem i ze łzami w
oczach. Red spojrzał na smoka, jakby chciał powiedzieć-dobrze, że nie
jesteś smoczycą. Maluch spojrzał na niego jakby z kolei on chciał
powiedzieć-a skąd wiesz?. Po chwili znów padł na ziemię i zaczął
myśleć..., ale nie za bardzo wiedział o czym, bo o tamtym incydencie
wolał zapomnieć, lecz nie wychodziło mu to i postanowił, że ze smokiem
poszuka dziewczyn. Nagle zobaczył je koło siebie, a dzieliło je jedynie
kilka centymetrów, podszedł do nich, a brzdąc za nim. Już myślał, że się
pogodziły, ale nagle usłyszał owe słowa.
Jesteś głupia, nienawidzę cię!!!-krzyknęła Larisa.
Uczę się od ciebie mistrzu, ale ci jeszcze nie dorównuję-warknęła Merida
Red nie tyle, że czuł się zakłopotany, ale jeszcze cała wina spadła na niego.
Po co on ci pomógł, równie dobrze mogłaś być teraz trawiona przez niedźwiedzie!-wybuchnęła Larisa.
O dalszym dialogu nie trzeba wspominać...
Chodźmy na polowanie-zaproponował, by na chwilę oderwać nas od tego
dialogu i to skutecznie, gdyż całej trójce burczało w brzuchach...
Larisa?Red?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz