- Że co? - chyba był oszołomiony
- Że to. Zadowolony? A zapomniałam! Leć teraz do alfy, na co ty w ogóle czekasz? Co ty tu jeszcze robisz? A może ty nie chcesz iść do alfy? -
- Jasmina, uspokój się - mówił
Ja go nie słuchałam mówiłam ciągle swój monolog o tym, że muszę mu się ze wszystkiego spowiadać. Jonathan stał oszołomiony. Po chwili zrobiło mi się duszno. A już chwilę później zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nagle z tej ciemności pojawił się jakiś wilk. Wokół niego pojawiła się łuna białego światła.
- Czy ja żyję? - zapytałam śmiejąc się
- Tak żyjesz... - odpowiedział głos
- To czemu tu jestem? - nadal się śmiałam jak opętana
Nagle wszystko się skończyło. Przestałam się śmiać, duch zniknął, a ja wróciłam do żywych.
- Aaaaaaaaaaa!!!! - krzyknęłam podskakując
- Co? - zapytała jakaś osoba
Przyjrzałam się jej, to był Jonathan. Podeszłam do niego i spuściłam łeb. Powiedziałam jedno krótkie słowo:
- Przepraszam -
I odeszłam.
Jonathan?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz