Spacerując po bujnym lesie ujrzałam nieprzytomną wilczyce i już myślałam
o najgorszym. Podeszłam bliżej i zobaczyłam iż oddycha, ale nie jest z
nią dobrze. Po chwili całkiem zamknęła powieki i nie tracąc ani chwili
ruszyłam z nią na grzbiecie w stronnę watahy, ale nie było to takie
proste przez jakąś dziwną postać nademną. Ujrzałam cień śmiejącego się
wilka i potknęłam się w próbie ucieczki o kamień. Hihot ucichł, a cień
zniknął z wiatrem, lecz już później było z górki. Ujrzałam watahę i
zadowolona z pierwszej rzeczy wykonanej przezemnie dobrze (no może
drugiej...) oddałam poszkodowaną w ręce specjalistów, a sama wyruszyłam
po zioła do uleczenia jej ran...
Crystal <wybacz że krótko ;3, ale merida się ostatnio leni...>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz